DSC_0106Start, godzina 9.00. Maraton powoli rusza, rozpędza się, ja jestem wciąż oszołomiony ceremonią przysięgi olimpijskiej, która powoduje, że maraton w Atenach jest inny, ważniejszy… autentyczny. Tutaj czuje się powiew antycznej historii i idei maratońskiej. W tym miejscu możemy się czuć spadkobiercami greckich herosów i wcielać się w role posłańca Filippidesa czy Greka Spiridona Luisa, pierwszego zwycięscy ateńskiego maratonu.

Po wystrzale pistoletu startowego, w odstępach minutowych ruszają poszczególne bloki startowe. Ja ruszam z bloku B3. Zawsze początek biegu mam nerwowy, starając się jak najszybciej opuścić zatłoczone biegaczami początkowe kilometry trasy. Pierwszy odcinek maratonu jest płaski, jednak przy kilkunastu tysiącach biegaczy też nie jest łatwy. Dopiero po kilku minutach można biec w miarę przyzwoitych warunkach, realizując swoje założenia taktyczne. Niestety, na czas 3.30 brak jest pacemakerów, czyli oznaczonych biegaczy, którzy mają dobiec do mety w określonym czasie, ułatwiając zawodnikom utrzymywanie tempa. Jestem więc zdany tylko siebie i swój stoper.

route_marathon_fullZerkam na zegarek, niezłe tempo: 4,45 min/km., biegnie mi się dobrze, jest w miarę chłodno, słońce jeszcze nie daję się we znaki. Na trasie robi się luźniej, mogę już w miarę spokojnie rozglądać się na boki, nie ryzykując zderzenia się z innymi biegaczami. Zabudowania Maratonu zostawiliśmy z tyłu, podziwiam pagórkowaty krajobraz z licznymi gajami oliwnymi, jakże charakterystycznymi dla tej części Europy. Wokół trasy zrobiło się pusto, tylko pojedyncze osoby i służby medyczne kibicują biegaczom.  Mam chwilę na pogawędkę z biegaczami z Polski i Czech. Jestem już spokojny, myśli kłębiące się w głowie na starcie, ustąpiły, mogę delektować się biegiem, pięknym porankiem i oliwkowym odcieniem otaczającej przyrody. Biegniemy drogą dwupasmową nr 83, gdzie oba pasy wyłączone są z ruchu, jeden dla biegaczy, drugi dla służb porządkowych i medycznych. To też świadczy o randze imprezy i jej organizacji.

NOW-820x418Po 4,5-5 km skręcamy w lewo, gdzie robimy „agrafkę” dokładając do pierwotnej trasy  pierwszego nowożytnego maratonu ponad 2 kilometry (dzięki Igrzyskom Olimpijskim  w Londynie, w 1908 roku). Dołożona trasa nie jest przypadkowa, pętla biegnie wokół sorosa – kopca, który usypali Ateńczycy, po sławnej antycznej bitwie pod Maratonem, nad ciałami 192 pochowanych rodaków. Dziś jeszcze osiąga on wysokość 9 metrów, choć wiemy, iż był w przeszłości wyższy. Kolejny hołd dla antycznych bohaterów. Tutaj historia przeplata się ze współczesnością tworząc nierozerwalną, ale też niepowtarzalną więź.

Utrzymuję nadal tempo 4.45 min/km, biegnie mi się bardzo dobrze, chociaż w głowie dwie obawy: czy wzniesienia nie będą dla mnie za ciężkie? Czy nowe buty: ASICS gel nimbus 17, które mnie trochę obtarły w Polsce, nie będą mi dokuczać na trasie? Przezornie założyłem plastry żelowe na pięty, ponieważ pęcherze z Polski jeszcze nie do końca się wygoiły.

DSC00857Rozglądam się, niestety zapowiedzi pogodowe się sprawdzają, robi się coraz cieplej, temperatura w godzinach południowych ma zbliżyć się do 25 st. C. Na mój bieg nie wybrałem jakieś skomplikowanej taktyki, mam utrzymywać tempo ok. 5 min/km, póki to będzie możliwe, a później jakoś to będzie. Z braku czasu, przygotowania do maratonu  ograniczyłem tylko do kilku dłuższych wybiegań, mam nadzieję, że to wystarczy.

Do 11 km nadal jest w miarę płasko, tylko od czasu do czasu pojawiają się delikatne wzniesienia, mam więcej czasu na obserwowanie biegaczy, mijam biegnącego w maratonie popa w piękną brodą i w sutannie, sporo biegaczy przebranych w strojach Spartan, Koreańczyk w garniturze, są postacie z bajek, jednak dominującym rekwizytem tego maratonu jest gałązka oliwna.

DSC00862Co 5 km posadowione są stanowiska z wodą mineralną w małych plastikowych butelkach, które wolontariusze wkładają w ręce biegaczy. Już od pierwszego stanowiska uwielbiam te plastikowe butelki, bo są bardzo praktyczne, dzięki nim się nie zachłystuje, tak jak to się dzieje pijąc z kubków. Na trasie maratonu są także stanowiska z gąbkami nasączonymi wodą, jedną z nich wkładam z tyłu głowy, za moja czapkę z daszkiem. Co jakiś czas pojawiają się też izotoniki, banany, batoniki i żele energetyczne. Na trasie jest też sporo miejsc, gdzie grają zespoły muzyczne i Dj-e. Mają zagrzewać do walki zawodników, grając bardzo energetyczną muzykę. Często jest to grecka muzyka, z motywem z Greka Zorby.

W miejscowościach przy trasie maratonu zbierają się już tłumy kibicujących mieszkańców, którzy dopingują wszystkich biegaczy. Atmosfera i temperatura powietrza na trasie mocno wzrastają. Trasa maratonu ateńskiego jest trudna, stąd obecność bardzo dużej liczby służb medycznych, praktycznie ustawionych co kilka kilometrów. Na jednym z punktów kilkunastoosobowa grupa ratowników tańczy Zorbę, niesamowite przeżycie, dające dużego kopa.

DSC00865Biegniemy teraz wzdłuż, niestety niewidocznego dla oczu wybrzeża. Ciągle zachowuję moc i przyzwoite tempo. Wciąż więcej osób mijam niż mnie mijają. Na koszulce, na plecach mam wydrukowane Piotr i Poland, więc wszystko jasne, biegnący Polacy często mnie pozdrawiają. Mijam miejscowość Nea Makri i tutaj rozpoczyna się lekki podbieg, w ciągu 6 km pokonam prawie 100 metrów w górę, aż do miejscowości Rafina, gdzie jest najtrudniejszy odcinek (tutaj też zmieniamy droge z nr 83 na nr 54). Przed wzniesieniami zawsze czekają wolontariusze z wodą lub izotonikami, to bardzo pomaga „wspinać” się na wzniesienie. W tych szczytowych punktach jest także najmocniejszy doping kibiców, który podrywa do jeszcze większego wysiłku. Na końcu wzniesienia jest też nagroda ok 1.5-2.0 km zbieg, gdzie można rozluźnić mięśnie i uspokoić oddech.

finish_areaSłońce coraz mocniej przygrzewa, gąbka z wodą włożona za czapkę pomaga. Na zbiegach staram się nadrabiać stracony na podbiegach czas, ciągle czuję moc. Trasa maratonu wyraźnie skręca w prawo w kierunku Aten, tutaj też rozpoczyna się najtrudniejszy odcinek trasy, który zakończy się ciężkim podbiegiem na 32 km. Biegacze przecinają pasma gór Hymettus i Pendeli, to tutaj w okolicach Pikermeni zwycięzca I nowożytnego maratonu, Spiridon Luis, jak mówią przekazy, w czasie biegu wstąpił do pobliskiej tawerny i wypił szklaneczkę wina, która go wzmocniła i umożliwiła mocny finisz. Ta część trasy maratonu składa się ze stromych podbiegów, ostrych zbiegów i krótkich odcinków płaskich. Biegacze pokonują prawie 200 metrów przewyższeń. Na tym etapie powszechny staje się obraz idących biegaczy i wręcz stałego działania służb medycznych. Pogoda daje się już dobrze we znaki, coraz częściej woda mineralna trafia na mój kark i plecy, powodując niestety chlapanie w butach. Tempo mojego biegu spada wprost proporcjonalnie do dopingu towarzyszącemu maratonowi, bo Maraton Ateński wrósł w świadomość mieszkańców, którzy chętnie kibicują biegaczom już po raz 33.

DSC_0145Mijam kolejny podbieg, już przebiegłem połówkę maratonu, na zegarku 1.43.09 godz., ciągle dobre tempo, ale każdy podbieg kosztuje mnie coraz więcej energii i nie pomagają już nawet żele energetyczne. Słońce i temperatura robią swoje, muszę trochę zwolnić, słuchając swojego organizmu. W głowie tylko jedna myśl dobiec do 32 km, a później już będzie tylko z górki. Trasa, kilometr za kilometrem ubywa bardzo powoli, mam już wyraźny kryzys, biegnę pilnując się kilku biegaczy, którzy towarzyszą mi od kilku kilometrów.

Ostatnie wzniesienie, czekam z utęsknieniem na tabliczkę 32 km, w głowie tylko jedno, wbiec na górę, a później to już jakoś będzie. Ten ostatni podbieg jest najdłuższy, spore tłumy kibiców mocno krzyczą, zachęcając biegaczy do jeszcze większego wysiłku. Tylko ten doping powstrzymuje mnie od przejścia z biegu do marszu. Wykrzesuje ostatnie pokłady energii, jestem już na szczycie bardzo szczęśliwy, chociaż do mety jeszcze 12 kilometrów. Niestety, trasa w dół nie przynosi mi ulgi, moje tempo spadło do 5.30- 5.45 min/km, jestem już bardzo zmęczony, nie pomaga mi nawet koleiny żel energetyczny. Myślę, o mojej partnerce Renacie, która na mecie maratonu czeka na mnie, ma ze sobą biało-czerwoną flagę z napisem Ostrowiec Św., która zawsze towarzyszy mi w najważniejszych podróżach i biegach.

DSC00883Coraz więcej biegaczy mnie wyprzedza, Polacy krzyczą: „Piotrek dawaj, Ostrowiec dawaj”, ale ja już nie mam sił,  zależy mi tylko, żeby dobiec, a czas nie jest już dla mnie taki ważny. Jestem już na przedmieściach Aten, coraz większe i ruchliwsze ulice wokół mnie, jeszcze kilka kilometrów do mety. I ubywa kolejny kilometr, jeszcze jeden, już przede mną centrum Aten, już poznaję okolice, może 1 km do mety.  W oddali słyszę wiwaty i doping ludzi na Stadionie Panatenajskim (Kalimarmaro), gdzie ulokowana jest meta maratonu. Skręt w lewo i wyłania się monumentalny i majestatyczny marmurowy stadion, na którym tysiące kibiców dopinguje wbiegających na bieżnie przed metą maratończyków. Została tylko prosta, może 100 metrów po czarnej bieżni.

DSC00887Po lewej stronie wśród tłumu kibiców, słyszę swoje imię, to moja partnerka Renata krzyczy i wymachuje biało-czerwoną flagą. Jestem szczęśliwy, oczy mam pełne łez, łez szczęścia, Mijam linie mety unosząc do góry ręce, jeszcze kawałek i upragniony medal ląduje na mojej szyi. Teraz łzy leją mi się ciurkiem, dziękuję Bogu i mojemu ojcu, dla którego biegłem ten maraton. Jestem już prawdziwym MARATOŃCZYKIEM! Na taką chwilę warto czekać nawet całe lata.

DSC00898

Po chwili dostaje pakiet z wodą, bananami i batonikami energetycznymi, przesuwam się dalej, folia aluminiowa trafia na moje barki, jestem przesłodzony i robi mi się zimno, szok glikemiczny, musze dużo pić i uzupełnić cukier. Po 15 minutach dociera moja partnerka. Powoli przemieszczamy się w kierunku, miejsc odbioru depozytu z DHLu. Na jednym z boisk jest punkt masażu, ponad 30 stanowisk, wiec czekam na masaż, przede mną 10 osób. Myślę, że 2 masujące mnie Greczynki bardzo mi pomogły. Dziękuje im za to: efcharisto poli! Odbiór bagażu, zmiana ubrania, pamiątkowe zdjęcia, telefony i smsy do Polski. A teraz droga do hotelu i wypoczynek, przecież jutro czekają na nas Ateny.

Wyniki maratonu:

Piotr Dasios,    bib  3057 

czas: 3.37.16,  miejsce open: 1166,  w kat. 50-54:  99