marathon_logo_enDzień startu: niedziela, 8 listopada 2015 r. Wstaję o godz. 4.30, szybka poranna toaleta, a później już tylko rytuał maratoński. Strój biegowy przygotowałem dzień wcześniej. Przyklejam plastry na moich sutkach, już wieczorem uporałem się z owłosieniem na piersiach. Jeszcze wazelina kosmetyczna pod pachy i na pachwiny oraz krem z filtrem UV na twarz. Ubieram koszulkę biegową z nadrukami, którą przygotowałem jeszcze w kraju, na pamiątkę udziału w tym historycznym biegu. Koszulkę zdobi: z przodu znak ateńskiego maratonu, z tyłu flaga Polska, Poland, moje imię oraz Ostrowiec Świętokrzyski wraz z herbem. Taki mój prywatny gest promujący moje miasto. Numer startowy przypiąłem agrafkami do koszulki, już wieczorem. Resztę stroju stanowią oddychające bokserki, krótkie biegowe spodenki, biało-czerwona czapeczka z maratonu warszawskiego, zegarek biegowy Garmin, krótkie skarpetki i moje buty ASICS, model nimbus 17. Jest listopad i mimo zapowiedzi ciepłej pogody, poranek jest chłodny, więc zakładam biegowe getry i bluzę. W dłuższych biegach zakładam saszetkę na pasku, w której mam telefon, żele energetyczne, plastry, chusteczki, dowód tożsamości i darmowy bilet komunikacji miejskiej, otrzymany w pakiecie startowym. Mam przygotowany też pakiet śniadaniowy: banany, bułki 7-days, batony energetyczne i wodę mineralną. Wychodząc okazało się, że hotel zorganizował śniadanie, wykorzystałem więc sekundę, aby napić się ciepłej kawy.

Poniżej zdjęcia :Plac Sindagma i Grecki Parlament -punkt zbiorczy biegaczy: Ateny-Maraton

DSC_0109DSC_0110Jest jeszcze ciemno, kiedy wyruszam z hotelu w stronę metra, którym dostanę się do placu Sindagma, gdzie pod greckim Parlamentem są podstawiane autokary, aby przewieść biegaczy na linię startu w Maratonie (ok. 40 km). W drodze towarzyszył mi Wojtek, poznany w hotelu, biegacz z Warszawy. Punkt zbiorczy przy Parlamencie jest jednym z czterech punktów, zorganizowanych przy głównych stacjach metra w Atenach, stąd 300 autokarów ma zabrać prawie 13 tysięcy biegaczy. Jest to dla Greków poważne przedsięwzięcie logistyczne. Autokary podstawiane są w godz. 5.30 – 6.45. W tym czasie wolontariusze sprawnie ustawiają biegaczy w kilka kolejek, do których podjeżdżają autokary, a po zapełnieniu miejsc siedzących, pojazd odjeżdża, a na jego miejsce podjeżdża następny. Jestem pod wrażeniem organizacji, żadnej nerwowości, wszystko przebiega bardzo sprawnie. Nasz autobus już po chwili jest pełny biegaczy z różnych krajów, są: Grecy, Czesi, Niemcy Włosi, Irlandczycy i oczywiście Polacy. Droga do Maratonu przebiegła przyjemnie, konsumuję w drodze przygotowane śniadanie. Po ok. 40 minutach dojechaliśmy do Maratonu, miejsca znanego z kart historii.

Zdjęcia poniżej: Maraton – linia startu i stadion.

DSC_0126DSC_0133Miasto przywitało nas orzeźwiającym powietrzem i tłumem biegaczy wysypujących się z podjeżdżających autobusów. Licznie zgromadzeni wolontariusze kierują tłum w kierunku stadionu, który położony jest obok linii startu. Ładny lekkoatletyczny stadion z tartanową bieżnią i trawiastą płytą przyjmuje tłumy biegaczy, tam kolorowy wielojęzyczny tłum robi zdjęcia i rozpoczyna rozgrzewkę. Tutaj na płycie stadionu rozmieszczone są liczne toalety, a wolontariusze z kilku stanowisk rozdają biegaczom wodę. Stadion ma także budynek, w którym jest mała restauracja, w której można kupić coś ciepłego do picia i jedzenia, są także szatnie, przebieralnie i toalety.

zdjęcia: sznur ciężarówek DHL oraz znicz olimpijski w Maratonie.

DSC_0119

img_2862_1

Na szczycie trybun wyróżnia się płonący znicz olimpijski, ponieważ Maraton Ateński to wielkie święto biegaczy, ale też wspomnienie idei olimpijskiej i pierwszego nowożytnego maratonu. Na stadionie przybywa biegaczy, z głośników płyną skoczne nuty piosenek, które pomagają w rozgrzewce. W tłumie wyróżniają się biegacze w strojach Spartan i liczna grupa maratończyków z Polski w strojach i perukach biało-czerwonych. Przez głośniki ogłaszane są komunikaty, w który przypomina się o tym, że można zostawić ubrania w ciężarówkach DHLu, których odjazd zaplanowany jest o godz. 8.30. Przed stadionem, w jednej linii ustawionych było kilkadziesiąt ciężarówek kurierskich, oznaczonych przedziałami numerów, co 400. Organizatorzy w pakiecie startowym zadbali o estetyczne i praktyczne worki oraz naklejki z numerem odpowiadającym startowemu. Ciężarówki będą czekać na biegaczy w parku tuż obok mety.

DSC_0149Rozbieram się na płycie stadionu, rzeczy wkładam do mojego worka z naklejonym numerem i oddaje załodze ciężarówki DHL. Wolontariusze rozdają plastikowe worki, nakładam jeden z nich na ciało, aby się nie wyziębić. Od startu dzieli nas pół godziny, także mi udzielił się nerwowy przedbiegowy nastrój, jest ciągle niewysoka temperatura, mimo coraz cieplejszych promieni słonecznych. Jestem już rozgrzany, ale towarzyszy mi niepokój: Czy dam radę?; Czy wczorajsze wyczerpujące zwiedzanie Aten nie odbije się na dzisiejszym biegu? Słońce jest coraz mocniejsze, zrobiło się już znacznie cieplej, można już ściągnąć plastikowy worek. Do startu pozostało z 20 minut, więc przepycham się poprzez tłum biegaczy do właściwej strefy startowej B3. Przed startem wyjątkowa chwila – ceremonia przysięgi olimpijskiej. Wielkie przeżycie, które jest zarezerwowane tylko w tym miejscu, przypomina o miejscu narodzin idei olimpijskiej, ale przede wszystkim przypomina wartości, jakimi powinni kierować się sportowcy. Biegacze podnoszą prawą rękę i składają przysięgę olimpijską, w wielu dłoniach są gałązki oliwne. W moich oczach pojawiają się łzy wzruszenia. Jest godz. 9.00, w oddali słyszymy huk wystrzału startowego, co minutę kolejne strefy ruszają na trasę. Ja już nie czuję niepokoju, teraz został już tylko bieg.