100_0765Miasto założone przez jednego z  największych konkwistadorów epoki Diego de Velazqueza de Cuellara w roku 1513. Trinidad to żywy skansen, miasto zachowane niemal w całości  z czasów swojej świetności przypadającej na koniec XVIII i początek XIX w., kiedy bogaciło się na handlu cukrem. Miasto nie ucierpiało ani ze strony piratów ani wojen, jedynie od czasu do czasu ulegało niszczącej sile huraganów. Położone na wzgórzach otaczających Dolinę Cukrowni – Valle de los Ingenios, gdzie funkcjonowało w najlepszych czasach kilkadziesiąt cukrowni, przynoszących bogactwo mieszkańcom miasta.

100_0704Znaczenie miasta zmalało z chwilą wyzwolenia niewolników i walk o uzyskanie przez Kubę niepodległości, co paradoksalnie pozwoliło na zachowanie kolonialnej architektury. Z początków XIX w. pochodzi leżąca kilka kilometrów od Trinidadu dzwonnica, będąca znakiem rozpoznawczym tego regionu, należąca  do zespołu budynków posiadł100_0733ości Ingenio Manaca-Iznaga.

100_0679W Trinidadzie uderza spokojna wręcz leniwa atmosfera miasta, niewielki ruch kołowy i pieszy. Zachwyca kolonialna architektura hiszpańska z naleciałościami mauretańskimi i neoklasycznymi oraz koloryt fasad budynków, gdzie pastelowe barwy odbijają mocne promienie słońca tworząc niepowtarzalny nastrój. Nastrój ten dopełnia sącząca się żywa muzyka i zapach dymu cygar.  W spokojnych uliczkach miasta kryją się dawne rezydencje baronów cukrowych, niektóre zaadaptowane na bary  i restauracje. Wąskie uliczki miasta są wybrukowane kamienną kostką a ich środkiem przebiega płytki kanał ściekowy, używany do dzisiaj. Koloryt miasta dopełniają dachy, pokryte dachówką koloru ceglastego, wysokie drzwi bram wejściowych oraz piękne kraty w oknach  i bramach kute w finezyjne wzory, wszystko oryginalne, pamiętające czasy świetności miasta. Trinidad wy100_0700gląda jak wielki plan filmowy przenoszący nas do początku XIX wieku. Już w roku 1952 uznany na Kubie przez dyktatora Batistę za pomnik narodowy, w 1989 roku trafia na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. W mieście czujemy się jak w innym dawno zaginionym świecie, o współczesnych czasach przypominają słupy elektryczne oraz rzadko przejeżdżające stare amerykańskie czy radzieckie samochody. Stary Kubańczyk z cygarem w ustach na osiołku oraz liczne uliczne zespoły wygrywające rytmy salsy nie pozwalają nam wrócić do rzeczywistości. Trinidad to także muzea  i galerie. Warto odwiedzić muzeum miejskie – Museo de la Ciudad, urządzone w dawnej rezydencji barona cukrowego Candera, gdzie zgromadzono sporą kolekcję mebli i różnych eksponatów z końca XVIII i XIX wieku. Z tarasu widokowego  rezydencji  na który wspinam się, w zasadzie przeciskam po wąskich drewnianych kręconych schodach (wspinacz100_0732ka dość ekstremalna) jest piękny widok na Trinidad. W mieście jest sporo galerii oferujących współczesne obrazyi wyroby miejscowych rzemieślników z materiałów dostępnych na Kubie: drewna, bawełny, skóry, kokosu,100_0717 rogów bawołu itd. Są także liczne sklepy z cygarami  i rumem. Kuba to jedyny chyba kraj na świecie, gdzie nie sprzedaje się chińskich pamiątek. Jakoś i asortyment kubańskich wyrobów przypomina pamiątki polskich rzemieślników z lat 70 i 80 ubiegłego stulecia. Stragany zapełniają stosy bębenków oraz innych instrumentów rytmicznych, współczesne obrazy, drewniane samochody, opakowania na cygara, pudełka i inne bibeloty drewniane, skórzane kapelusze, paski, bawełniane koszulki z podobizną Che, sukienki szydełkowe, koronki, biżuteria z kokosa i pestek, rejestracje samochodowe z Kuby oraz liczne płyty CD z muzyką kubańską.

Trinidad jest miastem niezwykłym, magicznym o niesamowitym kolorycie i uroku, który przyciąga atmosferą pełną zadumy o dawnych czasach, spokojem. Jest to także miasto  przesiąknięte  muzyką, zapachem dymu z cygar i lokalnego drinka canchanchara (biały rum  z miodem). Trinidad to jedno z tych niezwykłych  miejsc o których trudno zapomnieć i do którego chce się wracać.